BOGACI ŻYJĄ INACZEJ

  • 16.03.2019, 01:54
  • Audycje
BOGACI ŻYJĄ INACZEJ
Felieton nr 21 z dnia 13 marca 2019r.

Kilka lat temu mój znajomy, który rozpoczynał wówczas swoją drogę wychodzenia z alkoholizmu powiedział mi bardzo znamienną rzecz, która na długo utkwiła w mojej pamięci. Opowiadał, jak pojawił się pierwszy raz na terapii grupowej i z niedowierzaniem odkrył, że spora grupa osób na sali, to znane, szanowane, wybitne osobowości życia publicznego w jego mieście (bez nazwisk, to oczywiste). Sam był szeregowym pracownikiem w jednej z fabryk i jak przyznał, był przekonany, że problem uzależnienia alkoholowego dotyczy tylko osób z nizin społecznych. Do głowy mu nie przyszło, że profesor wykładający na uczelni wychodzi przed audytorium będąc „pod wpływem”. Zdumiały go historie o tym, jak pani doktor z prywatnej kliniki nie jest w stanie wyjść do pracy bez uzupełnionej w koniak piersióweczki.

Dziś nasza wiedza w tej kwestii jest dużo większa. Fakt, że patologiczny sąsiad z dołu chleje wódę, a elegancka celebrytka w swoim apartamencie sączy kolejną butelkę białego wina za 80,-zł nie czyni jeszcze różnicy w kwestii uzależnienia. Różnica tkwi w postrzeganiu tego zjawiska.

Bogaci, wykształceni i na stanowiskach to w ogóle żyją inaczej. Można by rzec, że życie mają usłane różami. Musimy tylko pamiętać, że roża to kwiat z  kolcami.

Zdarza się, że tzw. dobry dom to zasłona pozorów. Bo za zamkniętymi drzwiami odbywa się dramat ich mieszkańców. Nawiązuję tu do wywiadu z Weroniką Rosati, który ukazał się w ubiegłym tygodniu. Aktorka opowiedziała Magdalenie Środzie o swoim życiu u boku mężczyzny, który stosował wobec niej przemoc psychiczną, fizyczną i ekonomiczną.

Nie mnie oceniać ani prawdziwości jej słów, ani szkalowanie jej byłego partnera. Do wydawania osądów są stworzone do tego odpowiednie organa. Ale uważam, że to kolejny trudny egzamin z życia. Bo z zasady skoro barykada ma dwie strony, to trzeba się po którejś opowiedzieć. I ja to rozumiem, że opierając się bardzo często na swoich doświadczeniach, ale także, a nawet częściej na emocjach ferujemy wyroki. Tak jesteśmy skonstruowani.

Z założenia powinniśmy być po stronie ofiary. Skoro krzyczy, alarmuje problem, skoro prosi o pomoc – należy jej udzielić. Dlatego zszokowały mnie komentarze, z których jasno wynikało, że panience z dobrego domu (Rosati) coś się w główce „poprzestawiało”, zapewne partner nie chciał spełnić kolejnej jej zachcianki i dlatego go oskarża. Fakt że cytuję: „niczego jej nie brakowało, jeździła super autem i świetnie się ubierała” jest zdaje się jednoznaczne z tym, że miała życie jak z bajki. Tylko w tej bajce mogło być tak, że królewicz gdy wracał do zamku i zdejmował lśniącą zbroję to zakładał ubiór kata.

Dlatego dla mnie w tej całej historii ważne jest to, żeby spojrzeć za tę zasłonę dymną. Wykształcony, szanowany i lubiany w towarzystwie nie musi oznaczać szanujący i kochający w domu. A  takich historii jest znacznie więcej. Możliwe, że obok nas. Może wywiad Weroniki sprawi, że odważą się głośno mówić o tym te z kobiet, które sądziły, że nikt im w ich historie nie uwierzy. Może znajdą w sobie siłę, by się tego wyrwać. Tylko że muszą mieć pewność, że po drugiej stronie będzie stał ktoś, kto nie będzie ich oceniał przez pryzmat złotej klatki, w której żyły, tylko spojrzy na nie poprzez pryzmat ich siniaków…

 

Violetta Jankowiak

audycje_
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe