KUPIDYN I JEGO STRZAŁY, CZYLI O CO CHODZI W TEJ GRZE

  • 7.02.2019, 01:52
  • Audycje
KUPIDYN  I  JEGO STRZAŁY, CZYLI  O  CO  CHODZI  W  TEJ GRZE
Felieton nr 16 z dnia 6 lutego 2019r.

Kilka dni temu zostałam poinstruowana przez koleżankę, że między sformułowaniem „kochana/kochany” a „kochanie” jest zasadnicza, niemalże kosmiczna różnica. Bo „kochana/kochany” mówimy bezceremonialnie do swoich przyjaciół, znajomych, a nawet sąsiadki („Pani kochana, czy pani widziała, jak cukier podrożał?”). Niekiedy na portalach społecznościowych możemy przeczytać komunikat: Kochani, sprawa taka to a taka, szczegóły na priv.

Postaw na spokój - wybierz OC  na którym możesz polegać
Postaw na spokój - wybierz OC  na którym możesz polegać
Postaw na spokój - wybierz OC  na którym możesz polegać

Z kolei wspomniane „kochanie” to już jest poziom wyżej! Że niby tak już bardzo osobiście i intymnie. I że osoba obdarowana tym niewątpliwie pozytywnie nacechowanym wyrażeniem, to ktoś szczególnie bliski sercu. Jakby tego było mało, okazało się że rzeczona różnica leksykalna jest powszechnie znana, stosowana i jest jasne jak słońce, że się tak byle komu i byle jak nie mówi owego „kochanie”. Jak już powiesz, to znaczy że relacje są poważne i rokują pozytywnie. Nie mniej ważne jest też to, która ze stron potencjalnego związku pierwsza tegoż magicznego zwrotu użyje. Dobrze byłoby nie wyrywać się przed szereg, bo wówczas jesteśmy zdemaskowani, że to nam niby zależy bardziej. Obłęd!

Jeśli mam być szczera, to gubię się w gąszczu tych zawiłości. Nie znam się na tych wszystkich niuansach i podchodach. Podejrzewam, że z moim podejściem „kawa na ławę” nie miałabym żadnych szans zostać Matą Hari relacji damsko męskich. Zastanawia mnie natomiast jedno. Właściwie po co ta cała gra?

Kilka dni temu na jednym z parkingów pod marketem poprosiłam jednego z przechadzających się tam panów o pomoc w kwestii mego pojazdu zmechanizowanego. Od słowa do słowa, nim się zorientowałam pan zapraszał na kawę i bez owijania w przysłowiową bawełnę poprosił o mój numer telefonu. I nie żebym nie miała z kim pić kawy, ale prostota zachowania naprawdę mnie ujęła. Wszystko bez zbędnych formalności.

Dla odmiany moja serdeczna koleżanka pokonując z pomocą kolei państwowych przestrzeń z punktu A do punktu B oddając bilet do skasowania została zauroczona niezwykłą rozmową z elokwentnym panem konduktorem. I znowu - od słowa do słowa - umówili się do kina.

Czyli jest wciąż szansa na proste, klarowne relacje bez niepotrzebnych zawiłości?

Piszę o tym, bo nieuchronnie zbliża się data w kalendarzu, która dzieli nas bardziej niż halloweenowa dynia. W sklepach już mieni się w oczach od czerwonego koloru i gadżetów z błyskotliwym napisem „love”. I część społeczeństwa Walentynki obchodzi, a druga też – ale szerokim łukiem. Na szczęście mamy w tej kwestii możliwość wyboru. Najważniejsze – nie dajmy się zwariować.

Jak mawia Kusy z popularnego serialu „Ranczo”: „Nigdy nie jest za późno na miłość, zawsze jest za wcześnie na samotność”. Ziarno prawdy w tym jest, choć stronię od używania słów nigdy i zawsze. Brzmią nazbyt ostatecznie.

Zapytana swego czasu przez młodych ludzi czym jest dla mnie miłość, bez wahania odpowiedziałam że wolnością. Wiem, być może od wielu osób usłyszę, że to banał, frazes, banialuki. A przede wszystkim że w miłości, w związku to niemożliwe. Kiedyś wyczytałam, że dawno temu w życiu każdego człowieka były dwie podstawowe wartości: miłość i wolność. Tylko że człowiek na etapie ewolucji postanowił te dwie sprawy oddzielić. A po co było przy tym majstrować?

I może to spowodowało, że przenieśliśmy te nasze uczuciowe relacje na niebezpieczny grunt labiryntów, że kluczymy ryzykownie między prawdą a ściemą? Niełatwe to rozgrywki. „Głupiec gra o sny wedle reguł gry” jak brzmi fragment piosenki z polskiej wersji musicalu „Mamma Mia”. Nie znasz zasad, nie masz szans. C’est la vie.

A na koniec jeszcze gwoli wyjaśnienia – ten felieton nie jest sponsorowany przez Kupidyna.

 

Violetta Jankowiak

 

audycje_
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Ja
Ja 7.02.2019, 15:09
Ach te miłostki, te podchody, te gierki... To prawda, co pani pisze wszystko sobie wciąz utrudniamy :)

Pozostałe