NOWY ROK, NOWE WSZYSTKO - 9 stycznia 2019

  • 10.01.2019, 09:34 (aktualizacja 10.01.2019 09:39)
  • Violetta Jankowiak
NOWY ROK, NOWE WSZYSTKO - 9 stycznia 2019
Kiedy byłam w szkole średniej nagle okazało się, że mam zadatki na biegacza. Nie wiedzieć skąd ten wniosek, bo owszem, miałam świetne wybicie z progu – coś jak hart spuszczony ze smyczy.

Dziś metafizycznie mogłabym to określić pędem do życia, do przygód, do czegoś jakby lepszego niż szkolna rzeczywistość. Ale po tym wybiciu, przysłowiowej „pary w nogach” starczało mi na 60-100 metrów. Krótkie dystanse - to było to! Ale spece od formy fizycznej uznały, że z tym moim rozbrykaniem poradzę sobie także na dłuższych.

Pamiętam swoje pierwsze zawody jakby to było wczoraj. Stojąc na starcie biegu na 800 metrów nie miałam zielonego pojęcia jaki to dystans. Dlaczego wszystkie zawodniczki po usłyszeniu sygnału „start” rozpoczęły trucht - też nie dało mi jeszcze do myślenia. Bo ja już dawno byłam z przodu, pomknęłam jak ta raczą łania. Wystartowałam klasycznie – byle szybko i do przodu... Tu spuszczę zasłonę miłosierdzia na moje dalsze poczynania na trasie, bo każdy kto choć raz spróbował przebiec bez treningu długi dystans tak jak krótki – wie o czym mówię. Niech zobrazowaniem tego wyczynu będzie fakt, że wciąż odczuwam wdzięczność, że mam płuca i dwie kończyny dolne.

Potem było jeszcze kilka spektakularnych akcji. Jak choćby ta ze sztafetą na 400 metrów, gdy biegłam w ostatniej zmianie, pomyliłam linię mety (według mnie była wcześniej!) i cała drużyna została zdyskwalifikowana. Albo jak podczas biegu w lesie, kiedy to po raz pierwszy dowiedziałam się o sobie, że nie posiadam umiejętności orientacji w terenie. Chwała tym, którzy zauważyli moja nieobecność, bo być może do dziś błąkałabym się w leśnej głuszy.

Te i wiele innych doświadczeń biegowych, których już tutaj, z litości dla samej siebie nie przytoczę sprawiły, że na sam dźwięk słowa „bieganie” miałam objawy kliniczne. Nie odstawiłam aktywności fizycznej na boczny tor, ale zdecydowanie były to formy bardziej statyczne. Jestem wiernym kibicem polskiej siatkówki i sportów żużlowych. Z pozycji fotela.

Kilka lat temu podczas rozmowy z przyjaciółką, ta postanowiła zaktywizować mnie w kwestii ruchu. Skoro ja namówiłam ja na praktykowaną od lat jogę (na macie jest bezpiecznie i nie można się zgubić), to ona miała misję by przekonać mnie do truchtania. Nie było łatwo, ale szereg argumentów w końcu trafiło na podatny grunt i oto podjęłam decyzję. I żeby nie było – to na pewno był 1 dzień stycznia. Bo skoro prawie wszyscy biegają, to ja też mogę!

Tu znowu oszczędzę Wam drodzy słuchacze opisu zmagań z garderobą (co prawda za oknem zmrok, ale outfit musi być!), spornej kwestii doboru słuchawek, kolejnych minut spędzonych na przygotowaniu muzyki (przecież to ważne, czego podczas tego epokowego wydarzenia będę słuchała!). Potem było zainstalowanie aplikacji, która policzy mój wyczyn. Kolejna rzecz to próba zorganizowania kieszonki na klucze od domu. Natrafiłam na tyle przeszkód, że to aż nieprawdopodobne, jak wiele kłód pod nogi rzuca życie biednemu człowiekowi. Ale nic to! Po godzinie byłam już gotowa! Zrobiłam jeszcze obowiązkową rozgrzewkę i z zaleceniami trenera w głowie wyszłam… na 10 minutowy marszo-bieg…

Proszę mnie nie pytać, jakim cudem to nie był mój pierwszy i ostatni „trening”. Zadziałały endorfiny i to w zasadzie jedyne wytłumaczenie, dlaczego do dziś lubię sobie rekreacyjnie pobiegać. Prewencyjnie – nadal nie biorę udziału w zawodach.

A piszę o tym, bo gdy drugiego stycznia zobaczyłam w pracy koleżankę, która obok nowiutkiego kalendarza miała wydrukowany harmonogram treningów, poczułam ulgę. 
Wariatów, którzy co roku, od 1 stycznia postanawiają stworzyć siebie na nowo jest spora grupa.

Może – jak pisał Shakespeare - „w tym szaleństwie jest metoda”.

Violetta Jankowiak

Violetta Jankowiak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe