Jak podkreśla Bartosz Nowak, tegoroczne warunki pogodowe są bardzo podobne do ubiegłorocznych. Rolnicy wykorzystują każdą chwilę bez deszczu, aby wyjechać w pole, jednak kapryśna aura znacznie utrudnia prowadzenie prac.
W tym roku mamy taki przekropny rok. Pada i mamy dni suche, w których mamy słoneczko. W tych dniach po prostu łapiemy, co się da z pola – mówi.
Nietypowy przebieg pogody sprawił również, że zaburzona została tradycyjna kolejność zbiorów. Zamiast najpierw zakończyć koszenie rzepaku, a następnie przejść do pszenicy, wielu rolników musi wielokrotnie zmieniać ustawienia kombajnów i wracać pomiędzy poszczególnymi uprawami.
Musimy najpierw trochę rzepaku wymłócić, wjechać w pszenicę i znowu w rzepak, i znowu w pszenicę. To jest bardzo czasochłonne i bardzo specyficzny rok – wyjaśnia.
Problemy nie kończą się jednak na organizacji prac. W wielu gospodarstwach plony rzepaku są znacznie niższe niż w poprzednich latach. Dodatkowo częste opady pogarszają jakość ziarna, co bezpośrednio wpływa na jego cenę.
Myślę, że takim realnym plonem jest około 3 ton z hektara, gdzie w normalnych latach można uzyskać 4 tony, a nawet więcej. Deszcze też nam nie pomagają, bo parametry zbóż systematycznie spadają. To znowu odbija się na cenie – podkreśla rolnik.
Jak długo potrwają tegoroczne żniwa? Tego dziś nie sposób przewidzieć. Wszystko zależy od pogody. Jeśli najbliższe dni będą słoneczne, rolnicy liczą, że uda się zakończyć zbiory w ciągu około dwóch tygodni. Później rozpoczną się kolejne prace związane z przygotowaniem pól pod nowe zasiewy.
W związku z tym Bartosz Nowak apeluje również do wszystkich uczestników ruchu drogowego o wyrozumiałość wobec dużych maszyn rolniczych, które w najbliższym czasie będą jeszcze częściej pojawiać się na drogach.
Bardzo proszę, żeby nie zajeżdżać nam drogi i zostawiać nam więcej miejsca. Zmęczenie robi swoje i czasem kilka sekund zawahania może spowodować wypadek. Jeżeli chcecie nam ustąpić miejsca, róbmy to przed łukiem i przed skrzyżowaniem, a nie na ich środku – apeluje.
