Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 13 lipca 2026 11:00
Reklama

Grzech #4: mydło i płyn do mycia naczyń w jeziorze. Dlaczego „eko” nie znaczy bezpieczne dla wody?

Wystartowała IV edycja ogólnopolskiej akcji „10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG), organizowanej przez czasopismo „Wodne Sprawy”. W ramach letniego cyklu „Poniedziałek z grzechem” eksperci punktują zachowania, którymi niszczymy polskie akweny. Dzisiejszym tematem jest mycie naczyń i włosów bezpośrednio w jeziorach – nawyk, który pod płaszczykiem haseł „eko” niszczy ryby i funduje wodzie biologiczną katastrofę.
  • Źródło: Wodne Sprawy
Grzech #4: mydło i płyn do mycia naczyń w jeziorze. Dlaczego „eko” nie znaczy bezpieczne dla wody?

Źródło: Wodne Sprawy

Sezon urlopowy w pełni, a wraz z nim powraca problem tzw. nieświadomego turysty. W ramach ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG), organizowanej przez czasopismo „Wodne Sprawy”, eksperci przypominają o zasadzie: kąp się w jeziorze, ale myj w sanitariacie.

Wrzucenie do wody brudnego garnka z płynem do naczyń czy szybki prysznic pod chmurką przy użyciu szamponu to dla ekosystemu potężny cios. Jezioro nie ma odpływu połączonego z oczyszczalnią ścieków. Wszystko, co do niego trafia, oddziałuje bezpośrednio na rośliny i zwierzęta. W świetle Prawa wodnego, woda zmieszana z detergentem i resztkami jedzenia staje się ściekiem, a jej wylewanie do jeziora jest nielegalne.

Nawet niewielka ilość środków czystości wyrządza w wodzie ogromne szkody:

  • Uszkodzenia ryb: Zawarte w szamponach i płynach surfaktanty (substancje odpowiedzialne za pienienie i usuwanie tłuszczu) niszczą delikatny nabłonek skrzeli ryb, dusząc je i zaburzając ich gospodarkę jonową.
  • Plaga glonów i sinic: Związki fosforu oraz resztki jedzenia działają jak silny nawóz. Powodują tzw. eutrofizację – woda traci przejrzystość, gwałtownie rozrastają się sinice, a w głębszych warstwach zaczyna brakować tlenu.

Wielu turystów uważa, że kupując produkty oznaczone jako „eko”, „bio” czy „biodegradowalne”, chroni przyrodę. To błąd. Przepisy UE wymagają biodegradowalności od większości detergentów, ale proces ten wymaga czasu, odpowiedniej temperatury i tlenu. Zanim taki produkt rozłoży się w jeziorze, zdąży zatruć okoliczną faunę i florę. Żaden detergent – nawet ten naturalny – nie jest neutralny dla wód powierzchniowych.

Skala problemu jest ogromna – w 2025 roku Polacy odbyli ponad 54 miliony podróży krajowych. Aby miliony drobnych gestów nie zniszczyły naszych kąpielisk, wystarczy przestrzegać kilku zasad:

  1. Zawsze korzystaj z infrastruktury: Myj naczynia i bierz prysznic wyłącznie w wyznaczonych miejscach na polach biwakowych czy w marinach.
  2. Zero chemii w wodzie: W samym jeziorze nie używaj mydła, szamponu ani nawet pasty do zębów.
  3. Planuj z głową: Pływając jachtem lub nocując na dziko, planuj postoje tak, by mieć dostęp do stacjonarnych węzłów sanitarnych.

Podziel się
Oceń

Reklama