Powiem tak, minął tydzień. Zaczynam widzieć kostki na stawach skokowych, to znaczy, że jest coraz lepiej – mówi z uśmiechem Rafał Błądek, który powoli wraca już do codziennej aktywności.
Tegoroczna trasa rozpoczęła się w Mińsku Mazowieckim i została podzielona na siedem etapów. Każdy dzień przynosił inne wyzwania, jednak najbardziej wymagająca okazała się pogoda.
Od wtorku rana cały dzień praktycznie z deszczem. Zdążyłem się dwa razy przebrać, bo było przemoczone wszystko. Deszcz jest chyba najgorszy, co może być – wspomina uczestnik marszu.
Nie zabrakło także trudniejszych momentów związanych ze zmęczeniem organizmu. Nadprogramowe kilometry, nocne odcinki i chłód sprawiły, że pojawiły się problemy ze stawem skokowym i konieczność zwolnienia tempa.
W trakcie marszu Rafałowi Błądkowi towarzyszyły osoby, które dołączały do niego na poszczególnych etapach. Największa grupa pojawiła się podczas finałowego odcinka.
To jest wsparcie takie mentalne i uśmiech na twarzy przychodzi, gdy wiesz, że robisz coś dla kogoś, a wszyscy inni też się w to angażują – podkreśla.
Organizacja całego przedsięwzięcia nie byłaby możliwa bez wsparcia logistycznego oraz zaangażowania wielu osób, firm i instytucji. Rafał Błądek dziękował między innymi dowódcy 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego, a także partnerom i sponsorom, którzy kolejny raz wsparli akcję.
Choć sam marsz dobiegł końca, zbiórka nadal trwa. Pieniądze zbierane są dla Dominiki Kępińskiej, żony żołnierza z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego, oraz Szymona Żołdaka, mieszkańca gminy Malbork.
Ta symboliczna kwota 20 tysięcy naprawdę będzie mogła im pomóc w dalszym funkcjonowaniu i leczeniu – zaznacza Rafał Błądek.
Wsparcia nadal możecie udzilić przez portal Zrzutka. Wystarczy, że klikniecie TUTAJ.
