W 2026 roku Sejm przyjął nowelizację ustawy będącą największą od lat reformą przepisów dotyczących zaopatrzenia w wodę w Polsce. Po zmianach obowiązek przeprowadzania szczegółowej oceny ryzyka będzie dotyczył przede wszystkim właścicieli i zarządców tzw. obiektów priorytetowych, czyli głównie budynków niemieszkalnych, w których każdego dnia z wody korzysta więcej niż 50 osób, i gdzie jakość wody ma kluczowe znaczenie dla zdrowia: szkoły, przedszkola, szpitale, hotele, domy opieki i duże obiekty publiczne.
W przypadku budynków mieszkalnych obowiązki zostały ograniczone do przeprowadzania ogólnych analiz potencjalnych zagrożeń związanych z instalacjami wodociągowymi. A to oznacza regularne audyty i kontrole stanu technicznego rur w bloku, szybsze wykrywanie ukrytych
wycieków, obowiązek dbania o jakość wody wewnątrz budynku, a nie jak do tej pory tylko w miejskich wodociągach.
Jakość wody nie będzie już oceniana na podstawie próbek z miejskiej sieci, ale w tzw. punktach czerpanych u konsumenta. To oznacza, że jeśli na wejściu do bloku woda jest dobrej jakości, ale już w kranie w twojej kuchni nie (na przykład przez zaniedbane rury), to zarządca ma obowiązek po pierwsze znaleźć, a po drugie usunąć przyczynę. Wszystko na koszt spółdzielni lub wspólnoty.
Ponadto do tej pory stacje epidemiologiczne badały wodę pod kątem zapachu, jej mętności, zawartości żelaza, chloru, czy obecności bakterii np. E. coli. Teraz badane będą także nowe parametry, czyli:
- PFAS związki fluorowe, które nie rozkładają się w środowisku i kumulują w naszym ciele
- Bisfenol A (BPA) substancja zaburzająca gospodarkę hormonalną, znana głównie z plastiku
- Chlorany i mikroorganizmy, w tym wirusy i nowe szczepy bakterii.
Nowe przepisy bezkompromisowo nakazują identyfikację i wymianę przestarzałych instalacji. W wielu przedwojennych kamienicach i blokach z PRL-u woda wciąż płynie przez ołowiane rury, co grozi jej skażeniem. Na koniec warto wspomnieć, że właściciele domów jednorodzinnych zostali całkowicie wyłączeni z nowych obowiązków.
