Od soboty mieszkańcy widząc, że z MTBSu nie nadchodzi żadna pomoc w odśnieżaniu, sami zaczęli się organizować, aby udrożnić parkingi i ciągi piesze, chociaż nie należy to do ich obowiązku.
- Mieliśmy śniegu do kolan, nie dało się wyjść z klatki, to jest jakaś kpina. Płacimy coraz wyższe czynsze, a za tym nic nie idzie. W przeszłości nie było takich problemów. Mówi mieszkanka jednego z bloków przy ul. Czerskiego.
- Wielokrotnie dzwoniliśmy do MTBS i prosiliśmy o pomoc w odśnieżaniu. Za każdym razem słyszeliśmy obietnice, ale niestety nikt do nas nie dotarł. Dodaje mieszkaniec ul. Czerskiego.
Zapytaliśmy Zdzisława Leszczyńskiego prezesa Malborskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego dlaczego na bieżąco nie odśnieżano przy trzech siedliskach MTBS przy ul. Rolniczej, Michałowskiego i Czerskiego.
Prezes Leszczyński podziękował mieszkańcom za to, że odpowiedzialnie podeszli do trudnej sytuacji meteorologicznej. Niestety z żywiołem nie mamy szans. Pracuje dla nas firma, która zazwyczaj zajmuje się zielenią i w jej gestii leży też odśnieżanie. Właściciel firmy zatrudnia niestety, tylko pięcioro pracowników i po prostu nie dają rady z taką ilością śniegu. Dodatkowo samochody poustawiane wzdłuż ul. Czerskiego uniemożliwiły przejazd pługa, aby oczyścić drogę.
W poniedziałek 12 stycznia we wczesnych godzinach popołudniowych pług śnieżny dotarł pod bloki na ul. Czerskiego i zakopał się na parkingu. Przy próbie odśnieżania pojawiły się jeszcze większe koleiny. Na prośbę mieszkańców, wieczorem na miejsce przybył prezes MTBS, aby na własne oczy zobaczyć jak wygląda sytuacja. Około godz. 20 pojawiły się ciągniki z pługami, które miały dokładniej oczyścić parkingi i ulice. Niestety tu skutek też nie jest zadowalający. W ciągu pół godziny, kiedy mieszkańcy odśnieżali przy swoich garażach i miejscach parkingowych trzeba było wypchnąć 3 auta, które ugrzęzły w śniegu.






